wtorek, 29 maja 2012

FANTASY vs SCIENCE-FICTION

Mieszczące się wraz z horrorem w nurcie fantastyki podgatunki science-fiction oraz fantasy pomimo, wielu wspólnych cech, z których na pierwszy plan wysuwa się sfabularyzowany opis świata i sytuacji dziejący się w realiach znacznie odbiegających od znanej nam rzeczywistości dnia dzisiejszego, różnią się wieloma istotnymi szczegółami. Ze względu na brak możliwości kompleksowej wykładni problemu w poszczególnych dyskursach postaram się przedstawić argumentację prowadzącą do uznania wyższości fantasy nad science-fiction. Zdaję sobie sprawę z kontrowersyjności powyższej tezy. Jestem jednak przekonany, że ta kontrowersyjność u większości z czytelników wynikać będzie z faktu, że ich zdaniem niemożliwe jest wskazanie lepszego czy gorszego podgatunku, a nie z tego, że lepsze jest science-fiction od fantasy. Prawda, że się nie mylę? Sądzę, że może to być pierwszy, choć mało poważny argument.
          
  Racjonalna argumentacja wymaga wcześniejszego zdefiniowania obu podgatunków tak, aby klarowne było poruszania się w granicach określonych nurtów semantycznych. Za science-fiction czyli fantastykę naukową uznać można zgodnie z powszechnie panującymi trendami ten podgatunek fantastyki, który w fabularyzowaniu opiera się na ukazaniu wpływu zdobyczy techniki oraz osiągnięć nauki na życie człowieka. W kwestii praktycznej przejawia się to głównie podkreśleniem możliwości budowy niecodziennych pojazdów, kontroli czasu, okiełznania przestrzeni kosmicznej na poziomie dotychczas nieosiągalnym lub nieznanym czyli takim, który umożliwia swobodną egzystencję w kosmosie ludziom bądź też innym istotom żywym lub ożywionym stamtąd przybywającym. Za fantasy natomiast przyjąć można taki rodzaj fabularyzowania dzieła (filmowego, literackiego, komputerowego), który opiera się na ukazaniu wpływu magicznych lub paranormalnych zdolności podmiotów i przedmiotów na życie bohaterów. Pojawiające się tam postacie, (pomimo iż w główniej mierze wiele ich cech może być zbieżnych z postaciami z podgatunku science-fiction w zakresie wyglądu i różnorodności )są i były mieszkańcami świata w którym toczy się cała akcja. Ponadto świat ten stworzony jest w sposób nie sugerujący oddzielenia poszczególnych jego obszarów przestrzenią kosmiczną. Warto też podkreślić, że pomimo możliwości występowania luk w obszarze świata w fantasy (np. obszary złych mocy, ciemności itp.) to luki te nie są pozbawione powietrza bądź innych substancji uniemożliwiających egzystencję rasie głównej. Nalezy podkreślić, iż pomimo w miarę dokładnego rozgraniczenia przeze mnie tych dwóch podgatunków istnieją utwory, w których nie da się jednoznacznie zidentyfikować jako tylko fantasy i tylko science-fiction, są to przeważnie książki/filmy/gry w których przeważa element fantasy ubogacony elementami cofnięcia się w czasie bądź też inwazji obcych z bliżej nieznanego kosmosu. Doskonałym przykładem jest tu „Oko jelenia” autorstwa Andrzeja Pilipiuka.
            Przy przyjęciu tak zdefiniowanych pojęć science-fiction oraz fantasy wyższość drugiego z podgatunków wydaje się przejawiać – wbrew pozorom- w holistycznym braku realizacji założeń fabuły. O ile sci-fi opierając się na podbudowie noszącej znamiona naukowej próbuje zakładać możliwość realizacji fabuły zazwyczaj w mniej lub bardziej oddalonej przyszłości o tyle fantasy od samego początku opiera swe istnienie na kwestii wiary czytelnika w występowanie magii (w ogóle) i innego świata lub świata zmienionego. Jest kwestią naturalną i dla zdecydowanej większości oczywistą, że wszystkie fakty przedstawione w powieściach/filmach fantasy nie miały miejsca bowiem konstrukcja tych światów jest na tyle oderwana od rzeczywistości, że nie ma możliwości ich realizacji, a świat w nich opisany nie istnieje i nie mieści się x kilometrów/lat świetlnych od tego nam znanego. Science-fiction zdaje się zasadniczo odróżniać od tego poglądu.  W moim przekonaniu jest o zasadniczy element przewagi sci-fi nad fantasy.
Ponadto książki/filmy/gry z gatunku fantasy wydają się być zdecydowanie bardziej zróżnicowane pod kątem konstrukcji świata oraz postaci. Pomimo, iż trolle, gnomy, czarnoksiężnicy i wszystkie podobne postacie z serii fantasy powtarzają się to jednak Meekhan rózni się mocniej od świata Malowanego Człowieka, rzeczywistości Wiedźmina i tolkienowskiego Śródziemia niż większość światów science-fiction pomiędzy sobą.
Trzecią ważną przewagą jest uznanie czynnika odmienności w poszczególnych podgatunkach. Technika użyta w ramach ścienice-fiction mieści się w pewnych wyznaczalnych ramach urządzeń, statków i inwazji obcych, natomiast uznanie występowania czynnika magii i zdolności paranormalnych czyni z serii fantasy wielokierunkową niezliczoną sieć powiązań. Technika, nawet ta w sensie science-fiction jest ograniczona naszymi wyobrażeniami o tym w jakim kierunku mogą się rozwijać nauki przyrodnicze. Z fantasy jest inaczej. Tam chodzi o wyczarowanie niemożliwego i niewidzialnego, z góry nieskończonego i nieokiełznanego przez człowieka.
            Podsumowując mieszczące się w fantastyce podgatunki science-fiction oraz fantasy znacząco różnią się od siebie. Pomimo tego niektórym autorom udało się stworzyć dzieła, które ciężko jednoznacznie przyporządkować do danego podgatunku. Niemniej w mojej opinii fantasy dzięki otwarciu na występowanie magii i zjawisk paranormalnych, o których można powiedzieć, że są kluczowym jej elementem, oferuje znacznie szersze możliwości aniżeli oparte na szeroko pojętym odwołaniu do techniki science-fiction. Zapraszam do polemiki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz