Kiedy
K. spytał mnie, co najbardziej podoba mi się na Pyrkonie odpowiedziałam bez
zastanowienia „Książki, książki, te książki za 5 zł”. O tak, to była wielka
okazja, z której oczywiście skorzystałam, a moja i tak już zapełniona
biblioteczka wzbogaciła się o 7 nowych pozycji, z czego o dziwo część była
naprawdę tuż po premierze! Do dziś nie odkryłam korzyści jaką uzyskali
sprzedający, jednak mniemam że jakiś zysk tudzież reklamę z tego mieli. Ja miała sporo radości,
wprawiło mnie to w znakomity nastrój już na samym początku konwentu J
Warto było znaleźć się na terenie MTP przed większością osób i wyhaczyć taką
promocję, gdy jeszcze książki nie były przebrane.
Poza
tym fantastyczne były dla mnie oba spotkania w których uczestniczył Robert M.
Wegner, bardzo cenię sobie tego autora i na pewno poświecę mu tu dłuższą notkę.
Obiecuje też zdradzić pewną ciekawostkę, która choć jest ogólno dostępna w
sieci, to jednak osoby z którymi rozmawiałam nie miały o niej pojęcia. Tak więc warto tu zaglądać (taka subtelna
reklama :D). A książki Wegnera zasługują na polecenie, gdyż z tak dobrym
polskim fantasy dawno już nie miała do czynienia. Dwa tomy opowiadań mnie
oczarowały, a pierwsza z powieści już czeka w kolejce do przeczytania. I choć
to osobna historia, to trochę zwlekam z tą lekturą, gdyż czekanie na następny
tom może być dla mnie zbyt dotkliwe…
Ponadto
podobało mi się spotkanie z Magdą Parus, o której do czasu Pyrkonu nie
wiedziałam zbyt dużo. Niby nazwisko obiło się o uszy, jednak nie umiałam go
powiązać ani z twarzą, ani z książkami. Zaległości szybko nadrobiłam. Ujęła
mnie jej prelekcja o odmowach wydawniczych, popierana jej doświadczeniami.
Trzeba mieć duży dystans do tego co się pisze, by zdobyć się na udostępnianie
otrzymanej na swój temat krytyki. Było to bardzo ciekawe doświadczenie,
ponieważ jako osoba, która nigdy nic nie wysyłała nie miała „przyjemności”
zetknąć się wcześniej z takimi odmowami. Już zupełnie bez ironii, otrzymanie
jakiejkolwiek informacji zwrotnej od wydawnictwa, jest już sukcesem samym w
sobie! Jeśli na jakimkolwiek konwencie spotkam w rozpisce nazwisko tej Pani, to
z pewnością wezmę udział w prelekcji z jej udziałem. Bardzo miła i wesoła
osoba, co nie jest regułą wśród autorów… Niestety.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz